start

Główna / Projekt Messing

Nie, 6 sty 2019 12:45 | Czytany: 1332x | Komentarzy: 0

MÓJ SYN PAMIĘTA POPRZEDNIE WCIELENIE – SPRAWA Z PROJEKTU ‘REGUŁY GRY’

Nasz czytelnik kiedyś opisał nam niezwykłe rozmowy ze swoim małym synem, który mówił o „życiu, które wiódł przed obecnym życiem”. Sprawa zainteresowała go tak bardzo, że napisał do Fundacji Nautilus. Natychmiast to zgłoszenie skierowaliśmy do dwóch naszych projektów: „REGUŁY GRY” i „MESSING”. Poprosiliśmy także naszego czytelnika, aby obserwował syna, spisywał rzeczy, które to dziecko mówi, gdyż dla nas są to rzeczy bezcenne.

Celem statutowym FN jest bowiem ustalenie prawdy o życiu po śmierci, a także reguł, które zostały ustanowione przez Stwórcę Wszechświata (Bóg lub Kreacja – tak jak my nazywamy tę siłę). Dostaliśmy właśnie fantastyczny materiał będący efektem pracy naszego czytelnika. Prezentujemy go zarówno w serwisie FN (www.nautilus.org.pl), jak i Projektu Messing (www.messing.org.pl ).

MICHAŁ – NIEBO 2018

  • styczeń 2018r– Żona pyta się Michałowi – czy ten obrazek z Aniołem Stróżem może zabrać z nad jego łóżka w inne miejsce? Michał popatrzył na niego i stwierdził, że Anioły nie miały na głowie aureoli, suknie były krótsze a nie do kostek oraz chodziły na boso. Zdjęcie obrazka pochodzi z mojego archiwum:

 


 

  • luty 2018 – Michał kończy 6 lat
  • 18 marzec – Dzień wcześniej (sobota) obejrzeliśmy z żoną film „Cuda Z Nieba” – bohaterką filmu, który rzekomo był oparty na faktach, była mała dziewczynka ciężko chora na niewydolność układu pokarmowego. Mimo swojej choroby dziewczynka uległa na dodatek wypadkowi wpadając do wewnątrz starego, dużego drzewa. Tam uderzyła się poważnie w głowę. Po wydobyciu bohaterki z drzewa, pod koniec filmu zwierzyła się ona swoim rodzicom, że podczas pobytu w drzewie widziała ona swoje ciało jak tam leżało. Obok niej pojawił się motylek, którego dotknęła i momentalnie przeniosła się do przepięknego świata. Tam powiedziano jej że musi wracać na Ziemie. Rodzice zapytali się jej czy rozmawiała z Bogiem. Ona powiedziała, że nie. Nie rozmawiała tylko otrzymywała takie myśli. (telepatia)

Rankiem w niedziele przyszedł do nas do łóżka Michał.  Żona opowiedziała mu jaki fajny film oglądaliśmy. Powiedziała mu o dziewczynce, która była w Niebie i tam z kimś rozmawiała (nic o telepatii). Spytała się Michałowi czy jak był w Niebie to też rozmawiał z aniołami? Michał jak to dość często bywało w takich sytuacjach spoważniał mówiąc, że nie pamięta, o czym rozmawiali. Żona: no… ale może cos pamiętasz? Michałowi napłynęły łzy do oczu. Nie wiemy, dlaczego tak się dzieje, bo to nie pierwszy raz. Powiedział nam, że nie powie, bo i tak nie uwierzymy. Zapewniliśmy go, że uwierzymy i nie musi się niczego obawiać. Michał powiedział wtedy tak: „Anioły w Niebie mówiły oczami” Dodał po chwili, że jak chciały cos mu powiedzieć to miały oczy nieruchomo skupione na nim. I to wszystko z tego dnia, żona nic nie wspominała Michałowi o telepatii i przekazywaniu myśli które wypłynęły z tamtego filmu. Jednak Michał wiedział o tym. Oboje z żona byliśmy zaszokowani tym krótkim incydentem do tego stopnia, że ja osobiście leżąc w łóżku czułem się jak przybity gwoździami. Miałem problem się podnieść. Skąd on to wiedział?

  • 25 marzec – Powiedziałem ojcu T. o tym, że Michał mówił jak to w Niebie nie mówi się ustami tylko przekazuje myśli oczami. Ojciec zaciekawiony ta sprawą po jakimś czasie przyniósł mi czasopismo Nieznany Świat z lutego 2018r a w nim artykuł: „ Co Wiemy O Aniołach” autorstwa Mariusza Malca. Jest tam taki fragment: „Porozumiewanie się aniołów – Anioł jako osoba nieposiadająca ciała komunikuje się z innymi duchami nie poprzez wypowiadanie słów, lecz przekaz myśli. Nie zna on myśli innego anioła, dopóki nie zostaną do niego wysłane. Anioł może skierować swoją wypowiedz do wszystkich innych aniołów i wtedy dociera ona do każdego z nich. Jeżeli jednak skieruje ja tylko do niektórych, pozostali jej nie odbierają. W prowadzeniu rozmowy odległość nie ma żadnego znaczenia: morzę się ona odbywać nawet między aniołami znajdującymi się bardzo daleko od siebie„. Byłem zaskoczony, gdyż kolejny raz to co mówi Michał pokrywa się z relacjami innych ludzi lub publikacjami.
  • Marzec 2018r – Jadąc autem z Michałem prowadziliśmy dość poważną rozmowę. Michał pytał się o różne dość istotne rzeczy, tak, że przez chwile poczułem się jakbym rozmawiał z dorosłym. Wykorzystując powagę sytuacji spytałem się czy jak ostatnio żył i był kowalem, to czy pamięta nazwę miejscowości, w której mieszkał? Michał po chwili namysłu poważnie odpowiedział, że nie pamięta nazwy miejscowości. Mimo że z tej sytuacji nie wypłynęła żadna istotna sprawa, utwierdziłem się w przekonaniu, że Michał nie zmyśla treści swojej historii. Jeśli czegoś nie pamięta mówi, że nie wie i tyle. Postanowiłem opisać tą sytuacje gdyż, jak się okazało później, stała się ona istotna. Nazwa miejscowości w której żył Michał ujrzała „światło dzienne”, ale o tym w dalszej części opowieści.
  • Marzec 2018r – Michał sam niepytany powiedział do mamy, że jego brat Ł. też był w Niebie. Na pytanie czy go tam widział? Powiedział, że nie, ale skoro on był to Ł. też musiał być. Kolejny raz nie zmyślał, że go widział.
  • 1 kwietnia 2018 - Poranek. Wstaje o 7.00 i odwieszam zegarek na posążek anioła. Nigdy mu się nie przyglądałem więc się zaciekawiłem co to za anioł.  W tym momencie przyszedł do sypialni Michał więc spytałem mu się czy takie skrzydła miały anioły w Niebie jak ten tutaj? Michał powiedział, że nie pamięta tego. Ja udałem się po tym do pracy a Michał poszedł do kuchni do mamy która szykowała śniadanie. Stanął na środku  pomieszczenia i niepytany przez nikogo nagle poważnie „wypalił” takie zdanie:”  Mamo.  Przecież ja już byłem duży, dlaczego jestem znowu mały?” !!! Żonę „zamurowało” to zdanie, zupełnie nie wiedziała co mu odpowiedzieć. Nie spodziewała się takiego pytania. Po jakiejś nieudanej próbie dyskusji z Michałem, ten stwierdził, że może jeszcze cos śmiesznego powiedzieć o Niebie. Powiedział że obawia się jednak tego, że mu nie uwierzymy. Żona zapewniła go, że na pewno mu uwierzy. I wtedy Michał jak to dość często bywa zaczął płakać. Trwało to dłuższą chwile. Żona uspokajała go, ale Michał już nic nie chciał powiedzieć. W kolejnych dniach dopytywaliśmy się Michała co chce nam przekazać, ale on uparcie odmawiał i obrażał się do tego (ostatecznie o tym co chciał nam powiedzieć dowiedzieliśmy się dopiero kilka miesięcy później) Mamy wrażenie, że Michał już jako 6 latek zauważył w swoich opowieściach cos co jest nietypowe i ma chyba z tym kłopot co może powodować te nagłe napady płaczu. Zaczęliśmy się zastanawiać czy czasem nie pochwalił się informacjami o Niebie w przedszkolu co mogło spowodować, że został wyśmiany i dlatego często płacze.
  • 25 kwietnia 2018 – Otrzymałem dwie książki w prezencie o Aniołach i Niebie. Michał obejrzał obrazki w jednej z nich gdzie był siedzący uśmiechnięty Anioł. Powiedział: ”Anioły nie mają zębów” Dopytany w późniejszym czasie przeze mnie o tą kwestie, potwierdził to, ale dodał, że jeśli już miały to takie malutkie. Załączam zdjęcie tego anioła które pochodzi z książki „Anioły Życia” Andrzeja Piotra Załęskiego. Rysunek M. Wyrębkiewicz :


 

 

  • 6 lipca 2018 – Wizyta w przedszkolu. Rozmowa z panią Marią, która opiekuje się Michałem od momentu, gdy zaczął chodzić do przedszkola. Chcieliśmy się dowiedzieć czy Michał pochwalił się „Niebem” i czy może z tego powodu płacze, bo został wyśmiany. Okazało się, że Michał nic nie wspomniał o swojej przeszłości, bo pani nic nie wiedziała. Korzystając z okazji zadałem kilka pytań, gdyż pani Maria jest doświadczoną osobą z około 30 letnim stażem pracy (kiedyś nawet ja byłem pod jej opieką) do tego osoba godną zaufania.
  1. Czy w przedszkolu uczy się dzieci na temat reinkarnacji?

Odp.  – „Nie, może na Religi, ale raczej nie, bo to nie obejmuje naszej wiary”.  (chciałem tu sprawdzić czy może Michał swoje historie o Niebie zaczerpnął z przedszkola od innych dzieci lub z przekształconych opowieści)

  1. Czy zdarzyło się Pani kiedykolwiek, że dzieci opowiadały coś o Niebie tym prawdziwym?

Odp. – „O reinkarnacji czy Niebie to nie. Jeden raz zdarzyło się, że chłopiec Ł. K. opowiadał o dziwnych „obrazach” jakie widywał, ale on przeżył w dzieciństwie traumę, bo został w ostatniej chwili uratowany z płonącego domu”.

  1. Czy dzieci w wieku 2,5 – 5 lat to jest uczciwa grupa ludzi w tym sensie, że mówią prawdę?

Odp. – Różnie z tym bywa. Dzieci maja czasem różne zaburzenia, depresje jak np.: po stracie rodziców itp.”  (Tutaj pani podała konkretny przykład dziecka które straciło mamę, ale ono stale powtarzało, że mama tylko gdzieś poszła. Nie udało się tutaj uzyskać odpowiedzi takiej o którą mi chodziło, bo ja myślałem o tych dzieciach bez zaburzeń i ciężkich przeżyć.)

  1. Jak Pani ocenia Michała, jego rozwój podczas pobytu w przedszkolu, zachowanie itp. Czy jest wszystko w normie, czy są jakieś kłopoty, w czymś się wyróżnia?

Odp. – „Ja wielokrotnie już wspominałam pana żonie o tym, że Michał się wyróżnia na tle innych dzieci. Sugeruje żebyście państwo zastanowili się nad tym by posłać Michała do szkoły prywatnej, bo w publicznej się zmarnuje. Takie dzieci jak Michał to ja nazywam takimi perełkami, które trafiają się raz na jakiś czas. Z Michałem momentami rozmawia się jak z dorosłym” ( to już nie pierwszy raz jak słyszymy, że Michał jest poważny jak na swój wiek)

                    Na koniec rozmowy która trwała ok. 15 min. Pani dopytywała się , czy Michał pamięta poprzednie życie, imię itp. Była zaciekawiona tym tematem. Powiedziała, że na pewno będzie teraz szukała informacji na ten temat, bo to fascynujące. Dodała, żeby lepiej tego księdzu nie mówić i w ogóle nikomu, bo teraz społeczeństwo jest bardzo nie tolerancyjne. Po zakończeniu tej rozmowy upewniłem się w przekonaniu, że opowieści Michała o swoim poprzednim życiu nie są zaczerpnięte z przedszkola…

  • 7 lipiec 2018 – Wyjazd autokarem do Ustronia Morskiego. W autobusie żona siedzi obok Michała, a za oknem widać pola z pasącymi się krowami. Żona pyta się Michałowi, czy takie krowy podkuwał w Niebie? Michał powiedział , że tak. Były brązowe i czarnobiałe. Po chwili dodał, że jak będziemy już na plaży to nam powie to co kiedyś chciał nam już powiedzieć, ale się bał, że będziemy się śmiać. Na plaży do niczego nie doszło, bo tez nie byliśmy sami. W drodze powrotnej żona dopytała się co nam chce powiedzieć. Michał powiedział tak: „Jak byłem w Niebie to dostałem, otrzymałem skrzydła i mogłem latać” . -----     To była całkiem nowa informacja i bardzo interesująca.
  • lipiec 2018 – Rankiem znalazłem artykuł na FB pt: „Mamo, ja już kiedyś umarłem” w grupie : Czytelnicy Nieznanego Świata. Pod tymi ciekawymi historiami o reinkarnacji wypowiedziała się w komentarzu pewna pani o swojej córce, co też pamięta Niebo itp. Odezwałem się do niej na priv. i porozmawialiśmy o przypadkach naszych dzieci. Pani powiedziała mi , że jej córka mówiła o tym iż na Ziemię przybyła na skrzydłach takich jak mają aniołowie i zaraz na miejscu je utraciła. !!! Pamiętam, że po tym zdaniu zrobiło mi się gorąco! Dalej pisała o wielkiej tęsknocie córki za innym światem i o tym, że długo asymilowała się z Ziemią. Na YT jest nagranie z rozmową z tą dziewczynką: „NTNS – Wiktoria poprzednie wcielenia”. (tytuł podaje za pozwoleniem mamy Wiktorii) Opowiedziałem w ciągu dnia o tej rozmowie żonie i o tym, że inne dzieci też miały skrzydła w Niebie. Pod moja nieobecność żona przywiozła dzieci z przedszkola. Powiedziała Michałowi, że słyszała o pewnej dziewczynce, która tak jak on tez była w Niebie i tez posiadała skrzydła. I wtedy Michałowi „rozwiązał się język”. Powiedział tak: „Ci co pracowali w Niebie mieli skrzydła”. Żona dopytując o te skrzydła przypomniała Michałowi jak kiedyś twierdził, że na Ziemie przybył na spadochronie. Mówi do niego , że może to były skrzydła? Michał przyznał, że to jednak były skrzydła a nie spadochron. Wspólnie ustalili, że mógł się wcześniej mylić, bo i jedno i drugie jest przytwierdzone na plecach i stosunkowo podobnie może zadziałać.  Najciekawsze okazało się to co Michał powiedział dalej. Michał:” Po przybyciu na Ziemię te skrzydła zniknęły”  !!! Zupełnie jak u wspomnianej wyżej dziewczynki. A o tym żona mu nic nie wspomniała. Michał mówi dalej:” Miałem te skrzydła po przybyciu na Ziemie tak gdzieś do południa, gdzie skrzydła najpierw zrobiły się przeźroczyste, potem niewidzialne a potem znikły”. !!! Następnie Michał powiedział , że w Niebie były trzy drogi zejścia duszy na Ziemie. Na skrzydłach, na prostej linie po której się zjeżdżało  i rozwijana drabina. Tylko jedna osoba mogła schodzić tymi sposobami, czyli pojedynczo. Wspomniał, że po zejściu na linie lub drabinie do góry ktoś zwijał je. Pokazał gest kręcenia za korbę lub przekładnie. Zapytany co jeszcze pamięta powiedział, że w Niebie piło się głównie wodę. (wynikło z tego, że tam się chyba nie zjada pokarmów) Dalej przypomniał kuźnie która tam miał, dodał, że tam było czarno oraz, że była niewielka i był tam ogień i woda.   ----   To tyle co z tego dnia nam przekazał. Żona zwróciła uwagę na to jak mówił ze swoją charakterystyczną szczerością, poważnie i z przekonaniem. Nie zastanawiał się wcale nad odpowiedziami.  Byliśmy w wielkim szoku po wysłuchaniu Michała, zaskakujące były zbieżności informacji nie tylko z wspomnianą dziewczynką, ale także choćby kwestia schodzenia na Ziemie po linie, gdzie podobnie wypowiadały się dzieci choćby z serialu „Moje Opętane Dziecko”. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy to wszystko dzieje się na prawdę?
  • 14 lipiec 2018 – Po wieczornej kąpieli w łazience. Michał zapytany przez mamę co jeszcze pamięta powiedział tak:” Tam były pokoje, a w nich przebywało po trzech do czterech ludzi. Były tez pokoje pojedyncze i podwójne. Ja miałem akurat pojedynczy”. Żona pyta się czy do pokoju były jakieś drzwi? Michał stwierdził, że tak. Otwierane były na monetę którą otrzymywał za prace.  Nagle sam nawrócił do zejścia po linie z Nieba: ”Mało ludzi decydowało się na tą metodę bo była ona trudna”.    ----    To tyle z tego dnia. Próbowałem osobiście dopytywać Michała o Niebo, ale zauważyliśmy, że w tym roku głównie zwierza się tylko mamie .
  • 21 lipiec 2018 -- Wieczór, podwórko. Na pryzmie piasku bawi się Michał i wkłada rękoma do wiadra z wodą piasek. Zaczyna mówić do żony sam niepytany: „Tak wytapialiśmy różne rzeczy w formach i wkładaliśmy je do wody ostudzić.  Żona: ale to jak byłeś w Niebie? Michał: „Nie. Przed Niebem”.  Żona: Ale gdzie to było?  Michał: „To nie było w tej okolicy. Miałem swój warsztat, ale tam nie tylko podkuwaliśmy”.  Żona: A jaka to byłą miejscowość?  Michał: „Wtedy nie było nazw”           (!!!)            Tutaj wyjaśniła się sytuacja z marca, gdzie Michał mówił, że nie pamięta nazwy miejscowości.   Nie pamięta, bo jej wcale nie było !!!            Żona: Ale to było jak byłeś Markiem?  Michał: „ Byłem samotny ( powiedział to z wyraźnym smutkiem), nie miałem rodziny, mieszkałem sam. Miałem tylko kilku znajomych którzy mieli podobną pracę do mojej.  Żona: „Ale dlaczego miałeś tak mało znajomych?   Michał: „Bo miałem ciężką prace”.   Żona: „A wtedy dostawałeś pieniądze za prace?   Michał: „Wtedy nie było pieniędzy. Dostawałem paczki z jedzeniem, narzędziami i ubraniem” !!! Podszedłem do Michała i pytam – a czy wtedy były samochody?. Michał: ”Nie”. Pytam – to jak się poruszaliście? Michał: „Pieszo”. Przestał mówić dalej. Żona zwróciła uwagę, że Michał chyba się ostatnio wstydzi mówić przy mnie. Zostawiłem więc ich samych, ale już nic nie powiedział. Przyznam szczerze, że dzisiaj Michał nas znokautował!   Nie mogliśmy wyjść z podziwu w jakich szczegółach zna aspekty życia ludzi sprzed setek lat !!! Zaczęliśmy podejrzewać, że Michał jako Marek żył w czasach podobnych do osady z Biskupina, jeśli to było w ogóle w Polsce. Żona była w szoku z jakim spokojem i szczerością Michał opowiadał o starych czasach. W Wikipedi przeczytaliśmy, że podatki w Polsce zaczęto wprowadzać od 10 do 13 wieku. Początkowo w towarach i usługach a od 1338 roku już tylko pieniędzmi. Z kolei najstarszymi nazwami miast w Polsce jest np.: Złotoryja gdzie prawa miejskie otrzymała w 1211 roku. Wleń - 1214 rok. Lwówek Śląski, Opole, Racibórz – 1217rok. Rozumiem, że w społeczności lokalnej pewne nazwy miejscowości być może istniały dużo wcześniej, ale wychodzi na to , że Michał jako Marek musiał żyć mniej więcej w tamtych czasach. Jak miał nie całe 3 lata to powiedział nam, że był w Niebie bardzo długo (jest to w tekście z 2018r.) Wtedy z intonacji jego głosu dało się wyczuć, że to na prawdę był spory okres.   Wychodzi na to, że mogło to być od 800 do 1000 lat ziemskich !!! Czy to możliwe, żeby między wcieleniem Marka a Michała nie było innych? Pytanie do FN: Czy mogę poprosić Fundację o odniesienie się do tej kwestii ???
  • 22 lipiec 2018 -- Niedziela, wycieczka rowerem. Żona pyta się Michałowi: „A wtedy jak żyłeś to były drogi asfaltowe?”. Michał: „Nie wiem. (po chwili) Raczej drewniane były”. Pytam – ale mosty? Michał: „Mosty i nie tylko”.   Żona: „A twój dom z czego był zbudowany? Z cegły?”   Michał: „Nie. Z kamieni i drewna. Dach był bardziej z drewna”. Żona: „A, czy wtedy był prąd?”   Michał: „Nie, w warsztacie miałem świece”. (!!!)  Michał narysował nam swoja kuźnie jak wyglądała  (sam wpadł na ten pomysł).   Piec, powiedział, był opalany węglem [???] choć na rysunku jest na drewno, znajdowały się tam świece, podkowy, szczypce i półki z narzędziami. Wspomniał, że piec był stalowy. Załączam rysunek –


 

  • Lipiec 2018 –  Pokazałem Michałowi podkowę końską, która jest na naszym gospodarstwie jako zabytek. Michał obejrzał, ale nie zrobiło to na nim wrażenia. Nie wiedział nawet za bardzo jak się ją zakłada koniowi.

             Jednak po pewnym czasie powiedział do żony: „Wtedy wyplatałem ze słomy kosze, kubki i talerze. Chodziłem do farmera po słomę i z niej wyplatałem”. Dopytałem o te plecionki. Zaczął mi tłumaczyć, że najpierw wyplatał kubek, a potem do środka wkładał kawałki metalu (powiedział to zawile, nie zrozumiałem budowy tej konstrukcji) i dodał, że to były takie ozdoby. Widząc chyba moją zdziwioną minę powiedział lekko ironicznie, tak jakby było to oczywiste, a my tego nie wiemy, następujące zdanie: „No wiecie. Przecież metal jest na początku płynny, a potem się go wlewa”.

  • 29 lipiec 2018 – Niedziela, podczas nakrywania stogów słomy. Dzieci biegały dookoła stoga po czym w pewnym momencie Michał zerwał rosnące obok zboże, oddzielił słomę i zaczął zaplatać. Szło mu to raczej niezręcznie i niezgrabnie, ale udało mu się spleść taki jakby mały kokon z dwóch słomek. Do prawdziwego zaplatania to było jeszcze daleko. Michał podszedł pokazać i tłumaczył: „Jak się zaplata to jedna strona jest dłuższa, druga krótsza i tworzy się pętelkę przez którą trzeba przekładać słomki”. Spytałem kto ci to pokazał? Michał: „ No co, nikt. Sam”. Następnie chciał pokazać mamie kolejną plecionkę, ale słoma zaczęła się urywać. Żona tłumaczy mu, że wyplatanie ze słomy jest trudne bo ona jest krucha. Powiedziała do niego, być może jak kiedyś byłeś Markiem i wyplatałeś różne rzeczy to może używałeś wikliny, bo to jest podobny materiał? Michał stwierdził, że to chyba jednak nie była słoma.
  • 3 sierpnia 2018 – W domu u babci A. Michał mówi sam nie pytany: ” Wiesz babcia, że ja miałem dwa życia?” Babcia – słucham? Michał: „No jak byłem Markiem”. Babcia – ale co robiłeś? Michał: „no podkuwałem”. Babcia – ale ty sobie wybrałeś to życie? Michał: „Tak, ja sobie wybrałem rodziców i dom”. Babcia zawsze trochę sceptycznie podchodziła do historii o Niebie, ale tym razem  była zaskoczona. Zaczęła dalej dopytywać, ale Michał zakończył temat.
  • 22 sierpnia 2018 –  W domu u babci A. podczas oglądania telewizji. Michał zamyślony poważnie mówi sam nie pytany.: „Miałem dwa życia”. Babcia – co mówisz? Michał powtórzył zdanie. Babcia – a gdzie ty byłeś? Michał wskazał palcem do góry.  Babcia – a widziałeś tam dziadka R.? (babci męża a mojego teścia który już nie żyje) Powiedział, że go tam nie widział. Babcia pokazała mu dwa zdjęcia, ale powtórzył, że go nie widział.  Babcia – a mnie też wybrałeś sobie w Niebie? Michał z widocznym obruszeniem: „Nie! Przecież ty nie mieszkasz w N. (nasza miejscowość) babcie G. i dziadka T. ich widziałem i to ich wybrałem.”  Potem powtórzył kwestie, że był kowalem i tym się zajmował poprzednio.
  • 23 wrzesień 2018 –  Wyjazd do Biskupina na festyn archeologiczny. W związku z tym, że Michał jako Marek najprawdopodobniej żył w dość zamierzchłych czasach, postanowiliśmy mu pokazać tamtejszą osadę w nadziei że cos mu się jeszcze przypomni. Oprowadziliśmy go po całym kompleksie gdzie były prezentowane życie, zajęcia i zwyczaje jakie miały miejsce w tamtych czasach, czyli od 1 do 2.5 tyś lat temu. Oglądając stare chatki zapytaliśmy się Michałowi, czy wtedy jak żył to miał taki dom? (tu domy były całe z drewna) Powiedział , że był podobny. Stwierdził, że całe to miejsce jest podobne do tego co pamięta. W niektórych przejściach droga była wyłożona deskami, co zwróciło nasza uwagę, a co pokrywało się z wspomnieniami Michała. Spotkaliśmy przy jednej z chat kowala wraz z warsztatem, gdzie z Michałem byliśmy dłuższą chwile. Michał obejrzał dokładnie całą ekspozycje, lecz nie wzbudziło to w nim żadnych wspomnień. Od pana który prezentował tam dawną sztukę kowalską z okresu 1000 roku n. e., dowiedziałem się, że w tamtych czasach kowale nie trudnili się jeszcze wytapianiem elementów stalowych. Co może sugerować, że jeśli Michał żył w Polsce, to był to okres pomiędzy 1000 a 1200 rokiem n. e. Wycieczka nie przyniosła przełomu, jakiego po cichu się spodziewaliśmy, mimo wszystko byliśmy zadowoleni choć z kilku słów jakie powiedział Michał.
  • Listopad 2018 – Pewnego wieczoru zadałem Michałowi serie pytań. Pytałem o poprzednie życie: czy mówił w języku polskim, czy mieszkał w Polsce, jak wyglądał poprzednio, jakie miał włosy, w jakich okolicznościach zmarł, czy doczekał starości. Michał po chwili namysłu za każdym razem powtarzał, że nie pamięta. Nie udało się uzyskać odpowiedzi, ale potwierdziła się zasada, że jak czegoś nie pamięta to tez tak mówi. Nie tworzy na poczekaniu swojej opowieści jak kiedyś żył. Jednak pisząc dla państwa ten tekst, a jest teraz koniec grudnia, przeczytałem Michałowi kilka sytuacji co go zaciekawiło. Dopytałem mu się ponownie o miejsce gdzie miał poprzednio kuźnie, odpowiedział: „kuźnia była na wsi, bo okolica była podobna do obecnej”. Spytałem się też kiedyś, czy jak był kowalem to był szczupły czy tęgi? Tu akurat odpowiedział: „Chudy. Bo ja wole być chudy. Przyznam, że obecnie tez jest wysoką chudziną i raczej taki pozostanie.
  • Listopad 2018 – Michał coraz rzadziej mówi o Niebie, czasami go podpytujemy, jednak nie robimy tego zbyt często by go nie zrazić. Któregoś razu powiedział mamie, że ma nam jeszcze cos do powiedzenia o Niebie ale to za jakiś czas. Tak wiec czekamy z niecierpliwością. Tymczasem na Michale widać juz wpływ przedszkola i rówieśników. Zaczyna się zmieniać w chłopca i rzeczywiście tak jak opisują to w książkach od reinkarnacji; ten nowy otaczający go świat powoduje, że powoli zapomina o tym co opowiadał nam o swoim poprzednim życiu, szczególnie z pierwszych lat.
  • Mimo to pewnego wieczoru zaskoczył nas ponownie krótkim stwierdzeniem. Siedzimy z żoną w pokoju i rozmawiamy na jakiś istotny poważny temat. Nie pamiętam dokładnie o co chodziło, ale kwestia dotyczyła naszego życia i odżywiania. Pod koniec dyskusji do pokoju wchodzi Michał i uważnie się przysłuchuje. Wtrącił się niepytany i ze swoją typową powagą powiedział: „Tak, bo życie jest najważniejsze”! Mówię do niego odruchowo: „tak, masz racje Michał”. Po chwili pytam: „Ale zaraz, kto tobie to powiedział?”  Michał: „Nikt. Ja sam”.  Pytam: „No dobrze, ale może w przedszkolu o tym słyszałeś?”   Michał: „Nie, bo ja już kiedyś byłem duży” !!! To dziecko potrafi wywołać u człowieka prawdziwą konsternacje.
  • 9 grudzień 2018 –  Chciałbym tutaj zaprezentować państwu historie naszego kolegi Kuby, który przeżył śmierć kliniczną. Zdecydowałem się dołączyć ją do opowieści, gdyż okazało się, że występuje tam element wspólny z historią Michała.                             

             Tak więc , Kuba w wyniku ciężkiej choroby układu pokarmowego w 2008 roku trafił na stół operacyjny. Podczas zabiegu doszło niespodziewanie do zatrzymania akcji serca na 2 min i 40 sek. Kolega poczuł, że zaczyna się przemieszczać jakby  w pozycji pionowej przed siebie i do góry. Po ukosie. Nie obracał się za siebie, nie widział swojego ciała i lekarzy. Dookoła było zupełnie czarno. Pojawiło się w oddali białe kwadratowe światło, które zaczęło się przybliżać i stawało się coraz większe. Kuba czuł, że to światło przyciąga go i jednocześnie sam chciał się tam udać. Im bliżej był tego światła stawało się ono coraz jaśniejsze do tego stopnia, że powodowało rozmycie konturów kwadratu. Kuba spojrzał na siebie – nie widział ciała. Czuł się bardzo spokojny. Na moje pytanie, czy pomyślał, że nie żyje,  odpowiedział: „Nie, po prostu czułem, że jestem we właściwym miejscu i nawet nie myślałem co się dzieje z moim ciałem. Ja czułem jakby wszystko było w porządku”. W momencie gdy dotarł przed światło nagle się zatrzymał i zobaczył w nim twarz swojej nieżyjącej babci. Jak dopowiedział mi później, babcia była dla niego bardzo bliską osobą, bliższą nawet niż mama. Babcia spytała się, co ty tu robisz? Kuba odpowiedział jej, że trafił do szpitala, jest chory i właśnie jest operowany. Babcia powiedziała (wyraźnie, spokojnym głosem), że to nie jest jeszcze jego czas oraz, że musi wracać. Powiedziała, żę on umrze w sędziwym wieku, a tam na dole czeka ktoś na niego, ktoś kto go bardzo kocha. Wtedy Kuba poczuł silny ból w klatce piersiowej oraz jakby szarpnięcie do tyłu. Poczuł także cos więcej, co w jego mniemaniu wydawało się powrotem do ciała, jak to określił, odruch kładzenia się. W tym momencie lekarze używali elektrowstrząsów bezpośrednio na serce, gdyż Kuba był cały „otwarty”. Tutaj, jak opowiada Kuba wszystko się zakończyło. Po operacji wcale nie rozmyślał na ten temat do momentu kiedy dostał papiery pooperacyjne gdzie widniał zapis o stanie śmierci klinicznej wynoszący 2min i 40 sek. Wydawało się to Kubie niewiarygodne, gdyż według niego, to co on przeżył w zaświatach trwało co najmniej kilka godzin. Teraz obecnie po tylu latach przyznaje, że bardzo się interesuje takimi przypadkami jak swój, co wcześniej nie miało miejsca. Jak sam przyznaje, mimo upływu 10 lat, wydaje mu się jakby było to przed chwilą. Tak silne są te wspomnienia. Zaczęliśmy rozmawiać o przypadku Michała, opowiedziałem Kubie kilka kwestii z jego poprzedniego życia.  Przytoczyłem mu fragment historii, gdzie to Michał powiedział nam, że w Niebie się nie rozmawia. Anioły tam mówiły oczami i wtedy miały wzrok nieruchomo skupiony na nim. Mimo poważnej rozmowy Kuba wyraźnie się obruszył i zaciekawił. Powiedział: „No ja tego wam nie powiedziałem, ale jak ja rozmawiałem z babcią to ja nie widziałem żeby ona ruszała ustami” !!! Wszyscy byliśmy w szoku. Tutaj właśnie upatruje podobieństw historii z Michałem.  Spytałem, czy kolory tam widziane były takie jak na Ziemi. Kuba odparł, że babcia wyglądała zupełnie jak wtedy, kiedy widział ja ostatni raz, czyli jako starszą osobę. Kuba stwierdził, choć nikt mu tego w Niebie nie powiedział, że jest tam jakaś poczekalnia. To było coś w rodzaju poczucia, przekonania. Pytam się Kuby, jak on się odnosi do tych wspomnień jeśli chodzi o realność. Kolega stwierdził, że po takiej dawce leków na znieczulenie i uśpienie (jest podejrzenie, że dawka była zbyt duża) mogło to wywołać tego typu halucynacje. On jednak uważa, że to na prawdę przeżył. Opowiadał to niektórym znajomym, ale w większości przypadków ludzie mu nie wierzyli. Wręcz kpili z niego i dlatego Kuba nigdzie tego nie rozpowszechniał.  Spytałem czy nie chciałby napisać swojej historii do ludzi którzy się tym zajmują np. do FN?  Kuba powiedział, że ma bardzo dużo swoich kłopotów zawodowych i zdrowotnych. Pozwolił mi jednak abym przy okazji tekstu o Michale załączył jego historię. Powiedział, że on się nie wstydzi tej opowieści i nie koniecznie musi być to anonimowo. Tak więc do wiadomości FN załączam jego dane osobowe. Na podsumowanie Kuba stwierdził, że on już się nie boi śmierci…

  • 25 Grudzień 2018 – Michał otrzymał w prezencie pod choinkę bajkę „Aniołek Michaś” – żona przeczytała mu ją. W treści historii było o tym jak to Aniołki śpią w Niebie w Łóżkach. Dopytaliśmy mu się czy tak rzeczywiście było. Syn odpowiedział nam, że raczej nie. Powiedział, że w Niebie nie śpi się na łóżkach tylko na chmurkach. One nie są białe jak te na niebie tylko bardziej niebieskie. Pytaliśmy jeszcze o inne rzeczy ale bez efektu…
  • 26 grudzień 2018 – Podczas obiadu. Na stole są trzy czerwone, niskie , grube świece. Pytamy się Michałowi, jakie świece miał jak był kowalem? Czerwone takie jak te? Michał mówi, że nie. W takim razie pytam – a może białe? Michał mówi – były szare. Informacja uzyskana od Michała jest prosta, ale stosunkowo logicznie wpisuje się w czasy kiedy żył jako kowal.
  • 27 grudzień 2018 --  Żona opowiedziała mi, że kilka dni wcześniej w przedszkolu na jasełkach Michał powiedział jej interesująca rzecz. Sytuacja wyglądała tak, że w tle była puszczona muzyka z kolędami, a dokładnie : „Kolęda Dla Nieobecnych”. Michał powiedział: „Wiesz mama, że u nas przy stole wigilijnym w miejscu gdzie jest dodatkowe nakrycie dla nieproszonego gościa siedzi dusza dziadka R. ?”. (nieżyjący ojciec żony) Dowiedzieliśmy się z Internetu, że dawniej w tradycji pogańskiej i ludowej szczególnie z czasów przed Chrztem Polski dodatkowe nakrycie przy stole było przeznaczone nie dla nieproszonego gościa jak teraz, tylko właśnie dla bliskich nieobecnych.  Zapytałem Michała jeszcze raz o tą sprawę, a ten powtórzył wyżej przytoczone zdanie. Pytam – ale skąd to wiesz? Kto tobie to powiedział?  Michał: „To powiedział mi dziadek R. w Niebie”.  Pytam – a pamiętasz jak wyglądał dziadek R. ?   Michał; „ Tego nie pamiętam”. Sytuacja ciekawa. Michał mógł to zasłyszeć z telewizji, ale on poza bajkami nie ogląda żadnych programów z których można by było coś takiego usłyszeć. Żona zwróciła uwagę, że ponownie Michał był poważny jak to mówił. Wspomniała także, że on wcale wielce nie wsłuchiwał się w tą kolędę w przedszkolu zanim się wypowiedział. Dziwne jest to, że wcześniej 22 sierpnia babcia A. pytała się Michałowi czy widział w Niebie dziadka R. – wtedy zaprzeczył oglądając nawet dwa zdjęcia.  Wysłuchaliśmy uważnie tej kolędy i padają tam słowa, które rzeczywiście wyraźnie dają do zrozumienia, że chodzi o bliskich nieobecnych, którzy w Wigilię są z nami duszą przy stole. Jednak bezpośrednio nie padają takie słowa jakich użył Michał. 
  • Grudzień 2016 roku – opiszę tutaj pewne zdarzenie które miało miejsce co prawda 2 lata temu, którego nie załączyłem do tekstu pisanego do państwa poprzednim razem. Sytuacja ta nie ma bezpośrednio związku z Michałem, ale była bardzo ciekawa z punktu widzenia reinkarnacji.

             Wizyta proboszcza na Kolędzie. Po odmówieniu modlitwy zasiedliśmy do stołu porozmawiać. Zapytałem się proboszcza, gdyż temat zszedł na tyle blisko, co sądzi o kulturze dalekiego wschodu odnośnie ich wierzeń w reinkarnacje? Ksiądz powiedział, że w tym raczej nic nie ma. Przytoczył słowa JP II który mówił, że to tylko filozofia życiowa, a nie jest to religia tak jak nasza. Idąc za tokiem rozumowania proboszcza zacząłem pytać dalej.  Mówię: „Więc w takim razie co stanie się z człowiekiem który mieszka w centralnej Afryce w buszu, gdzie nie dotarła cywilizacja. Taki człowiek nie jest wierzący, nie czytał Biblii, nie widział Jezusa Chrystusa. Jedyne co robił to żył z tego co znalazł i upolował, miał swoja rodzinę i ewentualnie tańczył i śpiewał dookoła ogniska. Gdzie w takim razie pójdzie jego dusza po śmierci? Do piekła, czy do Nieba ???”. Proboszcz nie zastanawiając się wiele odpowiedział: „Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe”.

Temat zakończyliśmy, gdyż dla mnie była to wystarczająca odpowiedz. W mojej ocenie wychodzi na to, że jednak właściwa filozofia życiowa da nam przepustkę po śmierci do Nieba. Proboszcz, według mnie, sam sobie zaprzeczył !!!

 

           W ten oto sposób chciałem zakończyć na chwile obecną opis tej fascynującej historii jaka spotkała naszą rodzinę. Nie przypadkowo zakończyłem ją sytuacją w której padło zdanie: „Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe” gdyż uważam, że to jest cała kwintesencja wszystkiego co „wypływa” z historii Michała. Zdanie to bardzo dobrze wpisuje się w założenia reinkarnacji, dotyczy nas wszystkich i decyduje dokąd zmierzamy.

            Na zakończenie podzielę się z państwem kilkoma refleksjami jakie dotknęły nas w związku z historią Michała oraz oczywiście mam pytania.  Tak więc, musze przyznać, że zostaliśmy rażeni piorunem, wdeptani w ziemię przez tego małego chłopca! U nas w rodzinie nikt nigdy nie interesował się reinkarnacją. Ja mimo tego że znam Fundacje jeszcze od czasów Wylatowa, bywając często na waszej stronie czytałem wszystkie artykuły, ale nie o reinkarnacji. Dlaczego? Bo to zawsze kojarzyło mi się z Kościołem z którym zwykle było mi nie „po drodze”. Ja nie miałem żadnego pojęcia jakimi regułami rządzi się to zjawisko poza ogólnikami gdzieś zasłyszanymi. Nawet nie macie państwo pojęcia jakiego szoku doznałem gdy na waszej stronie pojawił się taki fajny artykuł, gdzie wypunktowaliście główne fakty potwierdzające reinkarnacje. Było tam właśnie o dzieciach które przez okno podglądają swoich rodziców. A ja to usłyszałem jakiś czas wcześniej od Michała. I dopiero wtedy zrozumiałem że on mówi prawdę. Chyba jeszcze nigdy tak mi się włosy na głowie nie zjeżyły, a serce próbowało opuścić klatkę piersiową…. !!!

           Ale no cóż, dzisiaj dziękuje za to że spotkało nas takie szczęście jak nasz syn, bo usłyszeć o Niebie od własnego dziecka to zupełnie co innego niż przeczytać historię kogoś obcego. Dzisiaj wiem, że :

  • nasze życie ma głębszy sens,
  • posiadamy nieśmiertelną dusze,
  • ”do góry” jest ktoś Wielki kto tym wszystkim kieruje,
  • nie ma takiego zjawiska jak śmierć (koniec istnienia),
  • istnieje przeznaczenie,
  • oraz , że reguły w których uczestniczymy są bardzo sprawiedliwe.

A wszystko to wydedukowałem z opowiadań Michała.

           Czy Michał mówi prawdę? Bez wątpienia. On nawet kłamać nie potrafi. Czy to co opowiada zdarzyło się na prawdę? Uważam, że tak w okolicach 90%. Dlaczego nie 100%. Bo zdarzają się sytuacje nieścisłe lub przekręcone jak choćby zejście duszy z Nieba na Ziemie. Najpierw było to na spadochronie później okazało się, że to skrzydła. Choć błąd polega tu bardziej na złym nazewnictwie…

           Piszecie Państwo w swoim serwisie, że takich dzieci jest mało -  1 do 2 %. Zastanawiamy się często, dlaczego nam się to przytrafiło? Udało mi się trafić na taką odpowiedz, jest to fragment książki dr Michaela Newtona „Wędrówka Dusz”: „Utrata związku z naszą nieśmiertelnością w połączeniu z łatwym dostępem do zaburzających umysł środków chemicznych oraz przeludnieniem, wywołały poruszenie na górze. (…) W miarę jak zbliżamy się do następnego tysiąclecia, wydaje się, iż mistrzowie, którzy rządzą przeznaczeniem Ziemi, dokonują zmian mających umożliwić, by do naszych żywotów napływało więcej informacji i zrozumienia tego, kim jesteśmy i jakie jest nasze powołanie.” Tutaj moje pierwsze pytanie do FN Jak Państwo uważacie, dlaczego nam się to przytrafiło, co decyduje o wyborze rodziny gdzie takie dziecko ma się urodzić. Czy podzielacie zdanie dr Newtona?

           Nasuwa się często w mojej głowie pytanie – i co dalej? Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się zrozumieć prawdę o otaczającym nas świecie (przynajmniej częściowo), ale czy mamy zachować to dla siebie??? Nie szukamy rozgłosu czy sławy, nie mam bynajmniej zamiaru nikogo na siłę przekonywać. Zawsze najbardziej obawiałem się tego, żeby nie naśmiewano się z Michała. Społeczeństwo jest różne. Pytanie powracało – co dalej? Podjęliśmy decyzje rok temu, że napiszemy do Państwa. Fundacja zrobiła piękną publikacje za co jeszcze raz bardzo dziękujemy. Okazuje się jednak, że nikt z moich znajomych nie czyta waszych stron. Podjęliśmy nieśmiałe próby dzielenia się historią Michała, wybierając te osoby, które ewentualnie mogły się tym zainteresować. Robiliśmy to dlatego, gdyż z tyłu głowy „chodzi mi”  takie przeświadczenie, że to nie są informacje tylko dla nas.  Takich osób na chwile obecną znalazło się może kilkanaście. Jaka była reakcja? Różna, od fascynacji i zainteresowania do niedowierzania i potrząsania ramionami. Generalnie nie najgorsza. Ale trafiła się też taka, cytuje: „W sumie to ja wierzę Michałowi, ale uważam, że to Diabeł szepcze do ucha małym dzieciom różne rzeczy o Niebie, tylko po to by wypaczyć obraz Nieba.” Pytanie do FN – co sądzicie o tego typu stwierdzeniu, jak fundacja ustosunkowała by się do takiego argumentu? I druga cześć pytania, czy uważacie, że powinniśmy szerzyć informacje o reinkarnacji Michała?

          Niektórzy znajomi co mają także dzieci pamiętające Niebo opowiadali mi, że obawiają się upublicznienia takich informacji. Mianowicie zdarzały się takie sytuacje, iż po upublicznieniu opowieści dziecko stawało się niespokojne, miewało koszmary. Po dopytywaniu się rodziców, co się dzieje, twierdziło, że przychodzi złe. Pytanie do FN – Czy są istoty na tym świecie, którym publikowanie takich informacji się nie podoba? Siły demoniczne, ciemna strona mocy?

 

Dziękuje z góry za odpowiedzi i pozdrawiam serdecznie całą Fundacje.

Życzę dużych sukcesów w Nowym Roku.

/na wszystkie pytania zadane przez naszego czytelnika odpowiemy w oddzielnym tekście, który powoli powstaje/


Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

Zapraszamy wszystkich chętnych do udziału w projekcie: redakcja@messing.org.pl
  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.