start

Główna / Wizje przyszłości

Pon, 26 paź 2020 08:34 | Czytany: 336x | Komentarzy: 1

PROROCTWO MAJÓW – CZY CHODZIŁO NIE O ROK 2012, LECZ O… 2020?

Rzeczywistość na Ziemi w końcówce października 2020 z każdym dniem wprawia w bezgraniczne zdumienie. Wystarczy podać przykład Wielkiej Brytanii, której władze na wiosnę wzbudzały powszechny entuzjazm wśród zwolenników bagatelizowania wirusa i nonszalancko traktowały zagrożenie związane z pandemią, a dziś ci sami ludzie decydują się na kroki bardzo niebezpieczne dla brytyjskiej gospodarki, aby tylko nie dopuścić do całkowitej ruiny służby zdrowia, co pociągnie za sobą w sposób nieuchronny potężną liczbę ofiar. Niezwykłe rzeczy od dwóch tygodni dzieją się w Szwecji, gdzie koronawirus wyraźnie jest poza jakąkolwiek kontrolą, a przewidywania o ‘powszechnej odporności społeczeństwa’ okazały się całkowicie błędne przy specyfice szybkiego rozpadu antyciał w organizmach osób., które już przeszły zakażenie (powstaje o Szwecji oddzielny tekst w naszym projekcie TRZECIA OD SŁOŃCA). Sytuacja w roku 2020 w październiku i 2020 w marcu to są zupełnie dwa różne światy, wręcz nieporównywalne ze sobą.



Gdyby coś takiego jak całkowity lub częściowy paraliż 194 krajów na kuli ziemskiej wydarzył się w roku 2012, to wtedy nikt nie miałby wątpliwości, że proroctwo Majów spełniło się. Być może nie doszło to upadku asteroidy, której to upadek pociągnąłby za sobą natychmiastową śmierć np. 99 procent ludzkości (taki wymiar Armagedonu ludzie znają z filmów i uznają za konkret), ale jeśli przyjmiemy za prawdziwe najnowsze ustalenia naukowców o tym, że koronawirus nawet u tych całkowicie bezobjawowych wprowadza „pamiątkę w kod genetyczny” gwarantującą całkowitą bezpłodność za kilka lat, to ten sam efekt co uderzenie asteroidy będzie za pewien czas, czyli za – powiedzmy – 50 lat.

Koronawirus może być rodzajem idealnej „szczepionki na dzietność”, która w scenariuszu najczarniejszym doprowadzi do całkowitego zniknięcia ludzkiej populacji za 60-70 lat.

Na pokład okrętu Nautilus przyszedł ciekawy e-mail od czytelniczki serwisu FN w sprawie tego, czy przypadkiem Majowie nie mieli na myśli roku 2020, a słynny ‘2012’ był po prostu efektem drobnej pomyłki w obliczeniach interpretatorów kalendarza Majów.

From: […]
Sent: Monday, October 26, 2020 2:16 AM
To: FN
Subject: Proroctwo na rok 2012 ??

Witam serdecznie Fundację Nautilus!
Na wstępie chcę wyrazić, że bardzo się cieszę, że jesteście. Trafiłam na Waszą stronę już jakiś czas temu, a od tego roku należę do załogantów. Daliście mi coś bardzo cennego. Wiedzę, której poszukiwałam kilkanaście lat. Zaczęło się od buntu wobec kościoła i religii gdzieś na początku gimnazjum i zadawania pytań o sens istnienia. Następne było poszukiwanie informacji o różnych, a szczególnie starożytnych cywilizacjach oraz stawianie tezy, że może Biblia jest jakąś formą zapisu wydarzeń historycznych, a reinkarnacja istnieje. A ostatnimi czasy trafiłam na serię "Starożytnych Kosmitów", na stronę Fundacja Nautilus oraz dzięki Wam na książkę "Misja" Michel Desmarquet. To co mi daliście, to potwierdzenie tego wszystkiego co już wiedziałam, szczególnie kwestii dotyczącej reinkarnacji, to uczucie, że idę w dobrym kierunku, a także pokazaliście nowe, fascynujące rzeczy. Szczególnie potwierdzenie istnienia obcych cywilizacji, co do których uważałam, że "to mało prawdopodobne, żeby nie istnieli, bo wszechświat jest na to zbyt ogromny".

Przykro mi tylko, że nigdy nic nie zobaczyłam, choć bardzo bym chciała. A książka "Misja" jest uwieńczeniem tego wszystkiego. Po jej przeczytaniu uzyskałam wewnętrzny spokój. Takie bardzo silne wewnętrzne uczucie, którego nie da się opisać, którego nie umiem nazwać, ale które bardzo mnie uszczęśliwiło.
Mam więc nadzieję, że będziecie i się nie poddacie, bo to bardzo trudne w dzisiejszym świecie. Wielu ludzi może Was potrzebować, żeby móc pójść naprzód. I dajecie nadzieję, że to wszystko ma jakiś sens.
Ale piszę także w jeszcze jednej sprawie. Możliwe też, że już ktoś na to wpadł i już był taki temat, a ja na niego nie trafiłam.

Na stronie FN jest stary artykuł, który nawiązuje do przepowiedni dotyczących roku 2012. Wiem, że to należy do przeszłości, ale jest tam informacja o dacie 21 grudnia 2012. W związku z tym naszła mnie myśl "czy istnieje możliwość, że zaszła drobna pomyłka?". Nie wątpię, że badacze to ludzie inteligentni i skrupulatni, ale są też ludźmi, a ludziom zdarzają się pomyłki, nawet te najprostsze. Nawet jeśli obliczenia i dane są przetwarzane komputerowo, to jednak wprowadzanie danych i ostateczna interpretacja wyników należy do człowieka.

Tak więc zapis liczbowy daty to: 21.12.12. Data ta może więc również oznaczać 12 grudnia 2021 roku. To jedna możliwość.
Drugą możliwością jest, że nie chodziło o rok 2012, a o rok 2020. Nie znam języka Majów, ale istnieje możliwość, że w wyniku drobnej różnicy, nastąpiła pomyłka w interpretacji dat, np. obliczeniowa lub językowa (np. w j.angielskim 12 to "twelve" a 20 to "twenty") i ostatecznym wynikiem jest 21 grudnia 2020.
Zatem szukając, co może być szczególnego w tych datach, trafiłam na ciekawy artykuł, w którym autor dosyć szczegółowo, od strony astrologicznej, analizuje zmiany w ostatnich latach, a także opisuje układy planet mogące mieć wpływ na wydarzenia w następnych latach. Właściwie cały artykuł jest dość ciekawy mimo, że nie interesuję się astrologią. Jednak to, co najbardziej przyciągnęło moją uwagę, to cykle deklinacyjne, które mają powiązania z ważnymi historycznie datami oraz bardzo ciekawe podsumowanie autora, który nawiązuje właśnie do tej daty - 21 grudnia 2020. Myślę, że warto dotrzeć do końca artykułu. I mam nadzieję, że mi napiszecie, co o tym myślicie.
Tu podaję link do artykułu:

www.astroportal.pl/index.php?id=1255

Wiem, że może się potem okazać, że te wszystkie rozważania skończą jak "koniec świata" w roku 2012, ale pomyślałam, że może jednak warto się z Wami tym podzielić :-)

Pozdrawiam mocno całą załogę Nautilusa!
[…]
PS. Dane osobowe i mail tylko do Waszej wiadomości :)
I jeszcze na koniec jeden e-mail od czytelnika FN.




Komentarze (1)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Pon, 26 paź 2020 10:57 | brak oceny

Karol | Gość

Przez kalendarz majów prawie wpadłem w duże problemy.
Naprawde wierzyłem ze nastąpi jakiś rozbłysk słoneczny i świat stanie na głowie.
Nawet zaplanowałam plan ewakuacji z dużej metropolii w jakiej mieszkałem w UK do jednego z parków narodowych w Szkocji. plan był szczegółowy i zuchwały.

I zaczęło się ! 21.12.12 w moim miejscu pracy nagle zabrakło prądu, sprawdzam telefon brak zasięgu.
Myślę sobie zaczęło się. schodzę do biura mojego szefa, biore jego kluczyki samochodowe ( ma suva,4x4 na ucieczkę w góry idealny) idę do wyjścia szybkim krokiem, śpieszę się bo wiadomo zaraz wszędzie będą korki itp koniec świata.
i nagle prąd się włączył i zasięg w telefonie wrócił.

oddałem szybko kluczyki na miejsce,i wróciłem do pracy.

co ja bym w sądzie powiedział.

pozdrawiam

Dziękujemy za ocenę.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

Zapraszamy wszystkich chętnych do udziału w projekcie: redakcja@messing.org.pl
  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.