start

Główna / Wspomnienia o Wolfie Messingu

Czw, 19 maj 2016 23:22 | Czytany: 4621x | Komentarzy: 0

Umrzesz w Koenigsbergu. Wolf Messing przepowiedział przyszłość Kaliningradu.

Strona: 1 2 3

Wartownik pod hipnozą

Potem wszystko potoczyło się bardziej ciekawie. Messing zaczął odgadywać myśli. Czynił to inaczej niż w filmie (na odległość), a „w kontakcie” – trzymając osobę biorącą udział w eksperymencie za rękę. Obok nas siedział poważny oficer - zadał jakieś zadanie związane z biblioteką, znaleźć jakąś książkę i otworzyć odpowiednią stronę – dokładnie nie pamiętam. Messing, bardzo głośno, klepał dłonią po nadgarstku oficera, cały czas powtarzając: „Proszę myśleć! Proszę myśleć!”  - odgadnął wszystko bardzo dokładnie. Potem Wolf Grigorjewicz zwrócił uwagę na nas - uczniów. Oczywiście, nasz mądrala Sasza Bogdanow szybko zrobił na nim wrażenie, próbując wyjaśnić Messingowi, że jemu, uczniowi, udało się odgadnąć fizyczną istotę wolfowskiego fenomenu. Niby to, włókna nerwowe - to są przewodniki, a myśli – to ukierunkowany ruch elektronów. Ogólnie, wszystko jest bardzo proste. Pozwólcie tylko Saszy, a on wyjaśni, jak moc ludzkiej miłości zmierzyć amperomierzem.

Wolf Grigorjewicz - chudy staruszek z siwą grzywą włosów - nawet się roześmiał. Po koncercie z każdym z nas trochę porozmawiał. Żałuję, że nie pomyślałem wówczas, aby poprosić go o autograf. Uczciwie mówiąc, spotkanie to, wtedy nie miało dla mnie żadnego znaczenia, a to, o czym mówił, przypomniałem sobie znacznie później.

Minęły dwa lata, ukończyliśmy średnią szkołę i rozjechaliśmy się po świecie. Sasza Bogdanow wyjechał  do nowosybirskiego miasteczka akademickiego, a ja i Żenia Baryszew wstąpiliśmy do szkoły morskiej. Z Żenią, między innymi, Messing szczególnie długo po koncercie o czymś szeptał i jak się okazało, rozmowa ta, była bardzo pożyteczna  dla Baryszewa. Nie, przepowiadania przyszłości oczywiście nie nauczył się, ale często zaskakiwał kolegów szczególnymi możliwościami.

Pewnego razu, kiedy obejmowaliśmy wartę, Żenia założył się o puszkę mleka skondensowanego, że przestoi jako wartownik przy sztandarze przez dwie godziny, nie poruszając się - jak żołnierz przy mauzoleum. I co myślicie? Stał, jak statua. Nawet ciężki karabin trzymał nie przy nodze, a na dłoni, bagnetem do góry, bez opierania na ramieniu. Dyżurny szkoły był po prostu w szoku, a Żenia potem wyjaśnił, że zahipnotyzował swoją rękę – mówił, że część zdolności przeszła na niego od Wolfa Grigorjewicza.

Żenia jeszcze, nawet dziesięć razy z rzędu, mógł zgadnąć, w której dłoni kursant zacisnął kamyk albo, która z pięciu zaciśniętych w pięści zapałek - krótsza. Przy odgadywaniu, musiał tylko lekko dotykać palcami płatka ucha tego, który je chował. Tak, że kiedy losowali, kto pobiegnie po wódkę, Żenię od razu wyłączali z losowania. Imię gońca było już mu znane.

Zadziwiające, ale przy końcu drugiego semestru, ekstrasensytywne zdolności Żeni niespodziewanie zniknęły, a był to właśnie - 1974 rok. Właśnie wtedy umarł Messing...

Strona: 1 2 3


Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

Zapraszamy wszystkich chętnych do udziału w projekcie: redakcja@messing.org.pl
  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.