start

Główna / Wspomnienia o Wolfie Messingu

Czw, 19 maj 2016 23:24 | Czytany: 2509x | Komentarzy: 0

Wielki jasnowidzący

Strona: 1 2 3

Restauracja w Domu Literatów - klubowa. Postronnych tam nie wpuszczają. Mój przyjaciel, słynny poeta-pieśniarz, dwa lata temu urządzał tam urodziny. Zjawiłem się za wcześnie, dlatego zacząłem z zainteresowaniem studiować jej ściany.

- Dzisiaj mamy trudny dzień - zameldowała surowa portierka. - Zamyka się dumę domu - bilardową. Dyrektor Noskow zdecydował o modernizacji pomieszczenia.

Staruszkowie, pisarze-bilardiści kupili w bufecie niedrogie jedzenie i nakryli w starodawnym budynku pożegnalny stół. Najbardziej smucił się wysoki mężczyzna - Michaił Michałkow, brat autora hymnów ZSSR i Rosji, przedstawiciel starego rodu, przodkowie którego, przy carze Iwanie Groźnym, byli pościelowymi.

Opróżniwszy parę szklaneczek, zaczynał opowiadać o swojej młodości. O tym, jak będąc młodym sierżantem, doskonale władający językiem niemieckim, służył w esesowskich wojskach w randze kapitana. Jak pracował w faszystowskiej szkole wywiadu. Jak w lutym 45-go przeszedł w niemieckim mundurze przez linię frontu, wpadł w ręce SMERSZu (Naczelne Dowództwo Kontrwywiadu – SMERSZ – skrót słów: śmierć szpiegom. przyp. tłumacza) i, gdyby nie wstawiennictwo słynnego braciszka, gniłby w stalinowskich obozach...

O tych zadziwiających przygodach Michaił Michałkow pod pseudonimem Mikołaj Sokołow napisał książkę “W labiryntach śmiertelnego ryzyka”. Podarował mi egzemplarz ze swoim autografem i zakomunikował, że przygotowuje oszałamiający bestseller  o Wolfie Messingu - najsłynniejszym telepacie XX wieku...

Minęły dwa lata. Z niewiadomych przyczyn, książka dotychczas nie została wydana. Zebrawszy świadectwa naocznych świadków, przedstawiam wam, przyjaciele moi, najprawdziwszą wersję tego, jak żył i umarł WIELKI JASNOWIDZĄCY.

 

Larysa Kudrawcewa, zgodnie z moją prośbą, odszukała dom 49 na Dużej Nikitskiej, gdzie Wolf Messing przeżył ostatnie lata. Jednakże głównego, wskazanego przeze mnie punktu orientacyjnego – sklepu z artykułami teatralnymi “Maska” na parterze domu – nie było. Stara portierka opowiedziała:

 - Wszystkie sklepy związane z kulturą dawno wyprzedane. Wolf Grigorjewicz bardzo często zaglądał do “Maski”, a żył na 14-m piętrze... Przed śmiercią bardzo mocno bolały go nogi. Chodził z trudnością. On rzeczywiście wiedział, kiedy umrze! W siedemdziesiątym czwartym, wyjeżdżając na operację, powiedział mi, że już do tego domu nie wróci nigdy...

Strona: 1 2 3


Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

Zapraszamy wszystkich chętnych do udziału w projekcie: redakcja@messing.org.pl
  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.