start

Główna / Wspomnienia o Wolfie Messingu

Czw, 19 maj 2016 23:28 | Czytany: 5592x | Komentarzy: 0

Wolf Messing – człowiek legenda

Strona: 1 2 3

Wolf Grigorjewicz miał swoje marzenie. W połowie lat 50-ch, w popularnonaukowych czasopismach zaczynały pojawiać się publikacje o delfinach. Przy czym przeważały nie artykuły rozrywkowego charakteru, a poważne próby przyciągnięcia uwagi uczonych do rozpoczęcia badań tych zadziwiających zwierząt. Wolf Grigorjewicz żywo interesował się "delfińską" tematyką i prosił mnie, abym robiła wycinki z gazet i czasopism o wszystkich eksperymentach, przeprowadzanych w laboratoriach, o każdym wypadku spotkania człowieka z delfinem na pełnym morzu. Oprócz tego, przejrzeliśmy dziesiątki publikacji światowej literatury, gdzie choćby przelotnie wspominano o nich. Impulsem do zainteresowania się Messinga tą tematyką były wystarczająco częste wiadomości o uratowaniu przez delfiny tonących, osłabionych albo rannych ludzi. W jaki sposób delfiny rozumieją, że płynący nawet stosunkowo blisko brzegu człowiek jest ranny czy osłabiony? Dlaczego one z taką pewnością ratują tonącego od niebezpieczeństwa? Można przypuścić, że delfin "przechwytuje" impulsy strachu, uczucie śmiertelnego niebezpieczeństwa, ogarniającego człowieka w danej chwili.

W czym dostrzegał Messing sens tej pracy, którą chciał przeprowadzać w delfinarium na czarnomorskim wybrzeżu Gruzji? Jakie możliwości swoje i delfinów chciał sprawdzić?

Pełnej odpowiedzi na te pytania teraz już nikt dać nie może. Nie będą mogły posłużyć nauce i moim wiadomościom, ponieważ swojej idei Messing nie wypróbował doświadczalnie, chociaż bardzo tego pragnął. Jego idea polegała na tym, żeby, obcując kilka tygodni z grupą osobników, próbować wydawać rozkazy delfinom tylko telepatycznie, nie realizując ze zwierzętami żadnych doświadczeń, zmuszających do zapamiętywania rozkazów przy pomocy odruchów warunkowych. Niestety, nasilające się w ostatnich latach dolegliwości, przeszkodziły planowemu przygotowaniu do realizacji fantastycznego doświadczenia.

Podczas drugiej mojej wizyty u Messinga, młodego atlety w sali już nie było  - umarł... A Wolf Grigorjewicz, otoczony troskliwą opieką, szybko powrócił do zdrowia i po kilku tygodniach został wypisany z kliniki. Ale postępowała choroba nóg. Każdej wiosny kładł się w klinice swojego przyjaciela profesora Wiszniewskiego i przechodził leczenie. Zabroniono mu palić, ale Wolf Grigorjewicz nie słuchał zakazu i choroba coraz bardziej postępowała.

W końcu października 1974 roku, rano, zabrzmiał dzwonek telefonu. Zadzwoniła do mnie lekarka z naszego instytutu i powiedziała:

- Wasz przyjaciel, Messing, znajduje się u nas... Z nim jest źle i czeka go ciężka operacja zamiany bioder i biodrowych arterii.

Później jego prowadząca, Walentyna Iosifowna, opowiedziała mi bardzo smutny szczegół. Kiedy pod rękę odprowadzała Wolfa Grigorjewicza do samochodu, aby zawieźć go do kliniki, zatrzymał się w pół drogi, ze smutkiem obejrzał się na swój dom i z rozrzewnieniem powiedział:

- Więcej już go... nie zobaczę.

Tym razem zachowywał się w szpitalu nerwowo, bez właściwej mu pokory wobec losu. Co to było? Przygnębiające przeczucie? Może, zmartwiło go i to, że nikt w najwyższych instancjach nie wziął na siebie obowiązku, aby zakrzątnąć się wokół jego prośby - wezwania ze Stanów Zjednoczonych lekarskiej grupy znanego w całym świecie doktora Michaela De Bakeya, który w 1972 roku w naszym instytucie pomyślnie operował z tego samego powodu prezydenta Akademii Nauk ZSSR M. Kiełdysza. Statystyka prowadzona wśród chorych, zoperowanych przez doktora De Bakeya, taka: w 93 przypadkach ze 100 - pomyślny wynik. Prośba Messinga jednak nie była zaspokojona. A przecież, w odróżnieniu od Kiełdysza, Messing zgadzał się opłacić wszystkie wydatki z własnej kieszeni...

Operował go profesor Anatol Władimirowicz Pokrowski, prawdziwy wirtuoz i czarodziej. Operacja przeszła świetnie.

W okresie pooperacyjnym u Wolfa Grigorjewicza rozwinął się atalektaz płuc, albo, wyrażając się powszechnie przyjętym językiem, ubytek tkanki płucnej. Lekarze, jednakże, mieli nadzieję wyprowadzić go z tego stanu. Ale na drugi dzień odmówiły nerki. W takim napięciu i trwodze przeszło kilka dni.

9 listopada zadzwonił do mnie kierujący oddziałem i zakomunikował, że 8 listopada o godzinie 23 Wolf Messing skonał.

Przy sekcji, mózg Messinga okazał się bez oczywistych odchyleń i waga okazała się standardową, słowem, wszystko jak u innych ludzi. I znowu pojawia się myśl - jak mało wiemy o możliwościach człowieka. Żadnych cudów przyrody nie można porównać z tym, do czego zdolny jest ludzki mózg. Zadziwiające, że sam mózg, tworzący cudowne rzeczy, pozostaje wciąż jeszcze zagadką, obszarem niezbadanym i tajemniczym.

Ministerstwo kultury ZSSR wydało zarządzenie, aby na pożegnanie, umieścić trumnę z ciałem zmarłego, w Centralnym Domu Pracowników Sztuki...

Nadszedł czas udania się w drogę daleką i ostatnią. Według prawa, byłego Związku Sowieckiego, każdy grób był rejestrowany przez bliskiego krewnego lub pełnomocnika zmarłego. Człowiek ten miał prawo wyboru miejsca pochówku i podejmowania wszystkich decyzji, związanych z pogrzebowym obrzędem. Wolf Grigorjewicz nigdy nie miał dzieci, wszystkich jego bliskich zlikwidował Hitler, więc ten honor oddano mi, jako bliskiemu przyjacielowi Messinga, bo przyjaźń nasza trwała 30 lat. Wyraziłam życzenie, żeby Wolf Grigorjewicz był pochowany obok jego małżonki Aidy Michajłowny.

Opuszczam opis, ściskającego serce, pogrzebu.

Dużo się zmieniło w moim życiu wraz ze śmiercią Messinga. Wypadło ogromne ogniwo ludzkiej przyjaźni. Zabrakło człowieka wyjątkowej dobroci i szlachetności, który czynił tylko dobro, pomagając ludziom nawet materialnie. Jak można spłacić dług wobec przyjaciela, który odszedł?

Napiszę o nim książkę, zdecydowałam, postawię pomnik z granitu na jego grobie.

Minął rok. My, przyjaciele Messinga, wysłaliśmy do Ministerstwa Kultury szczegółową listę, która przypominała o jego zasługach i wyrażała prośbę o wydzielenie dwóch tysięcy rubli na budowę pomnika. Ale urzędnicy z jakiegoś powodu zapomnieli o zasługach Messinga: szczodry datek środków na budowę dwóch samolotów, za co otrzymał w czasie drugiej wojny światowej telegram wdzięczności od Stalina, stała finansowa pomoc dla domu dziecka, gdzie przebywało ponad sto maluchów-sierot... Wolf Grigorjewicz przez długie lata swoich występów zebrał milionowe audytorium, które dało państwu ogromny zysk. Do tego wszystkiego należy dodać sumę pieniędzy zgromadzonych na książeczce oszczędnościowej - więcej niż milion rubli, w pieniądzach tamtego czasu.

Metodycznie szturmowaliśmy Ministerstwo kultury interpelacjami, włączając do swoich próśb ludzi znanych i zasłużonych. Ostatni apel był podpisany przez zasłużonych artystów ZSSR: Arkadiusza Rajkina, Jurija Nikulina, Juria Gulajewa, Jewgienija Leonowa i spikera Centralnego Radia Jurija Lewitana.

Danej sobie obietnicy dotrzymałam - moja książka nosi tytuł "Wolf Messing - człowiek-zagadka" Przełożona na języki: angielski i hiszpański została także wydana dwa razy po rosyjsku. I, nie doczekawszy się w ciągu 16 lat postawienia pomnika przez władze państwowe, w 1990 roku poleciałam z Los Angeles do Moskwy i postawiłam go ze swoich środków.

Niech pamiętają o Wolfie Grigorjewiczu Messingu wszyscy ci, którym on ofiarował dobroć swojej duszy.

 

 

Tatiana ŁUNGINA (Los Angeles)

"Вестник" (Zwiastun) № 22(229), 28 października 1999 r.

 

Tłumaczenie: Tadeusz Rubnikowicz

Korekta: Maria Palichleb

Strona: 1 2 3


Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

Zapraszamy wszystkich chętnych do udziału w projekcie: redakcja@messing.org.pl
  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.